Walizy – Walizy oświęcimskie

1990–2003, 28 pracTeksty o cyklu

Rysunki, grafiki, obrazy i obiekty, których punktem wyjścia są walizki deportowanych do Auschwitz, z wypisanymi na nich nazwiskami właścicieli.

„Walizy oświęcimskie” to jeden z najważniejszych cykli w dorobku Zdzisława Wiatra. Na walizkach pojawiają się nazwiska ich właścicieli: Max Weiss, Fritz Krakauer, Marie Kafka, Hanna Fuchs, Adolf Rind. Cykl obejmuje rysunki, linoryty, drzeworyty barwne, obrazy w technice mieszanej i obiekty.

Prace z cyklu pokazywano m.in. w Muzeum Archidiecezjalnym w Katowicach (1993), w Międzynarodowym Centrum Kultury Żydowskiej na Kazimierzu w Krakowie (1997) i w Galerie 9 w Pradze (1997).

2003
Warkocze Sary Waleskiej IIdrzeworyt · 200 × 70 cm
Warkocze Sary Waleskiej Idrzeworyt · 200 × 70 cm
2002
Białe wiadra Samuela Fiszmanadrzeworyt barwny · 70 × 100 cm
1995
Waliza – szewc Cukierobiekt
Mojsze Strych – Mojsze Bojdemobiekt
Waliza – Marie Kafkalinoryt · 70 × 100 cm
Waliza – E 245linoryt · 70 × 100 cm
Waliza – Langsteinlinoryt · 70 × 100 cm
1994
Waliza – Krakauer Fritzlinoryt · 70 × 100 cm
Waliza – IVlinoryt · 70 × 100 cm
Waliza – Y 475linoryt · 70 × 100 cm
Waliza – Wanda S Malinoryt · 70 × 100 cm
1993
Waliza – M. Frankrysunek · 70 × 100 cm
Waliza – Langsteinrysunek · 50 × 70 cm
Waliza VIItechnika mieszana · 97 × 130 cm
1992
Waliza II (Krakauer Fritz)rysunek · 50 × 70 cm
Waliza I (Weiss Max)rysunek · 50 × 70 cm
Waliza 1technika mieszana · 117 × 89 cm
bez daty

O cyklu

Prof. Maciej BieniaszASP – Katowice

(...) W artystycznej biografii Zdzisława Wiatra hasło „Oświęcim” obecne było od dawna – bodajże od czasu uczestnictwa, na czwartym roku studiów, w konkursie na plakat o tej tematyce.

(...) „Walizy Oświęcimskie” są, więc oczywistą konsekwencją podjętych przed laty wyborów i wywołują zdziwienie swoją obecnością w dorobku człowieka młodego, urodzonego piętnaście lat po likwidacji obozu. Obok tych prac oglądający zwykle nie przechodzą obojętnie. Nie zawsze też regułą jest reakcja pozytywna. Oponenci wysuwają zwykle podobne zastrzeżenia, mieszczące się miedzy retorycznymi pytaniami „po co dziś jeszcze TO pokazywać” aż po „czemu to TAK pokazywać”. Wiele z tych pytań jest już jednocześnie odpowiedzią, głównie zresztą określającą pytającego, zdarzają się jednak i takie, do których należy odnieść się z powagą.

(...) „Moją postawę mogę określić jako chęć przełamania strachu w sobie i w innych, chęć wyzwolenia się człowieka z uprzedzeń do innych ludzi, ze stereotypów myślowych”. To jedyna droga: niczego nie wymyślać, nie retuszować, lecz adresować swoją pracę temu właśnie, określonemu przez Szajnę celowi. Wówczas – w odpowiednio wysokiej temperaturze – to co potrzebne, przychodzi samo.

Prof. Roman KalarusASP – Katowice

Prawda Wiatra tkwi w rysowaniu.

(...) Jego „Walizy” mówią więcej o życiu, losie, dramacie ludzi, niż wszystkie pozostałe po nich pamiątki razem wzięte.

(...) „Warkocze Sary Waleskiej Gold” są boskie. Wiatr jest mistrzem. Piękna jest moc tych prac. Wiem, że to grafika, perfekcyjnie wycięty i odbity drzeworyt. Kobieta prawie naturalna, bliska, pozwalająca się dotknąć. Jednak nieobecna, nieosiągalna, gdzieś w niebycie. Ból niespełnienia. Ich stworzenie to świadectwo maestrii formy i ekspresji, uzyskanej poprzez klimat spokoju i skupienia. W zasadzie nic się nie dzieje.

(...) „Choni rysownik kół” w wersjach rysunkowych i graficznych przemienia czas i przestrzeń. Jest postacią prawdziwą i aktualną. To symbol ludzkiego losu. Ukazanie czynności wpisywania się w okrąg wywołuje działanie magiczne.

(...) Te i inne prace są świadectwem doskonałego operowania forma plastyczną (...) Zdzisław Wiatr jest mistrzem klimatów.

Prof. Stanisław WejmanASP – Kraków

Rysownik, grafik, malarz pedagog.

By móc uprawiać grafikę – rysuje.

Malując – rysuje.

Jak mówi sam – rysunek jest dla niego sposobem na życie, na wywołanie, na przechowanie i przekazanie myśli.

Poszukując uporczywie najdoskonalszego artystyczno - technicznego kształtu dla swoich rysunkowych określeń – zagłębia się w ogromnie interesujące obszary pierwotnych związków rysunku z różnymi systemami pisma, zapisu obrazu, dźwięku, emocji.

Stwierdza tożsamość rodowodu odwiecznych działań człowieka próbującego odkryć symbol (znak) równie pojemny, co precyzyjny – taki by był w mocy wyrażać niewyrażalne, dotknąć ostatecznej tajemnicy egzystencji.

Jest inny aspekt trudu Zdzisława.

Otóż śmiertelna powaga rysownika, kronikarza najważniejszych stanów ducha, powaga wymagająca możliwie najwyższego stopnia opanowania akcji oka i ręki – prowadzi go niekiedy niespodziewanie w sfery zdecydowanie lżejszej natury.

Jak przejęty duchowym wymiarem swego zadania malarz staroruskich ikon – surowy i nieskłonny do żartów – przyozdabia nagle swe dzieło drobnym kolorystycznym czy rysunkowym żartem, tak Zdzisław Wiatr jakby wbrew sobie zdaje się czasem bardziej kontentować urodę samej kreski, faktury lub lekkiego kontrapunktu delikatnie skłóconego z powagą obrazu.

Trudno zachować stałą powagę, gdy rysuje się pięknie, dba się o atrakcyjna kreskę, ekspresyjna fakturę – taki jest pewnie dylemat artysty, poszukującego piękna nawet tam, gdzie dominować powinny doznania bardziej serio.

Istotne miejsce w twórczości Zdzisława Wiatra zajmują rysunkowe cykle „podróży”. Podróże z Oświęcimskimi Walizami – kronika tragedii, podróże do Chrystusa z Wysowej – umęczonego dodatkowo przez upływ czasu i dewastacyjnie okazywaną ludzką złą wolę.

Wreszcie podróże w ekscytującej kompanii Choniego Hameagela, który jakże wdzięcznie rozsiewa na niebie, wodzie i ziemi swe idealnie rysowane Koła – boskie dowody na istnienie bytów absolutnie doskonałych.

Prof. Ewa ZawadzkaAkademia im. J. Długosza w Częstochowie / ASP – Katowice

(...) Twórczość Zdzisława Wiatra pozostaje na uboczu dzisiejszej zgiełkliwości sal wystawowych i dostarcza doznań tym, którzy umieją poszukiwać propozycji artystycznych wysublimowanych, kameralnych i intymnych.

Właściwością Zdzisława Wiatra jest niechęć do wszelkich teorii stawianych między artystą a rzeczywistością, jakichkolwiek programów twórczych, manifestów.

(...) Nie trzyma się zasad określonej techniki plastycznej, nie pilnuje granic gatunku czy zasad technologii. Ważna dla niego jest autentyczność przekazu artystycznego mocno opartego na obserwacji życia, połączona z podejmowaniem pełnej odpowiedzialności za przekazane informacje, docenianie warsztatu oraz wrodzone zamiłowanie do piękna.

(...) Ani trwałość użytych środków ani ich strona estetyczna lub jakiekolwiek inne walory nie mają dla niego większego znaczenia.

W grafice jego ulubioną technika jest akwaforta, która pozwala mu na bezpośrednie budowanie rysunku na matrycy. Oschłą graficzną kreską buduje formę i określa strukturę. Jego prace mają mocno zróżnicowany format (od małych miniaturowych przedstawień po ogromne plansze) i prostotę kompozycji.

(...) Wielokrotnie wraca do powtórzeń w różnych ujęciach tego samego motywu,

opisując go na wiele sposobów.

(...) Artysta nie zaciera ułomności, zniszczenia, poczucia przemijania, szuka w nich swoistego znaku, dowodu na rzecz życia, sposobu intymnego z nim obcowania. To dialog artysty ze światem, ze światem sztuki i własną duszą.